Stadion Narodowy w Warszawie oficjalnie otwarty. Zamiast meczu piłkarskiego, jak planowano pierwotnie, na inaugurację zorganizowano koncert i pokaz sztucznych ogni. Podczas koncertu, który trwał od 15:00 do wieczora, wystąpiły polskie gwiazdy estrady. Na scenie pojawili się między innymi zespół Coma, T.Love, Lady Pank oraz Voo Voo z ukraińską grupą Haydamaky. Wysłuchało ich kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Minister sportu Joanna Mucha i szef Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler przed oficjalnym otwarciem Stadionu Narodowego wyrazili zadowolenie, że tym razem udało się dotrzymać zaplanowanego terminu.
Zakaz bicia dzieci powinien być zniesiony, aby nie dopuścić do powtórzenia się zamieszek, które miały miejsce latem tego roku w Anglii. Tak uważa były minister edukacji David Lammy. Według niego brak kar cielesnych powoduje załamanie się dyscypliny, zarówno w domu jak i w szkole.
Były minister uważa, że obowiązujący od 2004 roku w Wielkiej Brytanii całkowity zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, doprowadził do sytuacji, w której młodzi ludzie łączą się w gangi, chodzą uzbrojeni w noże i nie uznają żadnych autorytetów. – Sytuacja w której rodzice żyją w ciągłym strachu przed pracownikami opieki społecznej, którzy mogą odebrać im dzieci w każdej chwili jest niedopuszczalna – uważa David Lammy. Za przykład należytego wychowania dzieci, były minister stawia epokę wiktoriańską, kiedy kary cielesne były jedną z metod wychowania w szkole. Jak podkreśla nikomu to nie wyrządziło krzywdy, a społeczeństwo było sile i zdyscyplinowane.
David Lammy podkreśli, że stosowanie kar cielesnych jest szczególnie potrzebne w rodzinach robotniczych, które nie stać na posyłanie dzieci do prywatnych szkół, gdzie dyscyplina jest na wyższym poziomie niż w szkołach państwowych.
Na koniec były minister wykazał się dużą odwagą przyznając się, że sam kiedyś uderzył swoich synów kiedy mieli 3 i 5 lat. – Zrobiłem to, żeby ich chronić przed niebezpiecznymi zabawami jakie urządzali. Poskutkowało – dodaje. Za takie oświadczenie grozi mu ograniczenie lub nawet utrata praw rodzicielskich. Brytyjska opieka społeczna nie wypowiedziała się jeszcze czy będzie wszczynała postępowanie w tej sprawie.
Kolejny protest przeciw umowie ACTA - tym razem pod Pałacem Prezydenckim. Mimo siarczystego mrozu manifestowało ok. tysiąca osób. Spora grupa oderwała się i poszła w stronę Kancelarii Premiera.
Na Krakowskie Przedmieście przyszło wczoraj niemal tysiąc osób. Duży mróz najwyraźniej odstraszył wielu chętnych. Ci którzy przyszli, palą race i podskakują w rytm przyśpiewki "Kto nie skacze ten za ACTA". Tłum skanduje: "Gdzie jest Hołdys?", na transparentach: "ACTA to cyberkomunizm" i "We are fucking angry". Ludzie zajęli całą szerokość ulicy, ruch skierowano objazdem przez pl. Piłsudskiego. Porządku pod Pałacem pilnuje policja. Tłum podzielił się na dwie frakcje. Jedna jest bardziej apolityczna, druga nie przebiera w słowach, skandując m.in.. "Tusk i Sikorski zdrajcy Polski". W tłumie znów są posłowie i posłanki Ruchu Palikota (Janusz Palikot, Wanda Nowicka i Anna Grodzka). Niewybredne hasła poleciały także pod ich adresem. Grupa protestujących (głównie kibiców) otoczyła lidera Ruchu i usiłowała wypchnąć go z manifestacji. Potem szli za nim krok w krok, póki nie odjechał spod Pałacu swoim samochodem.
Ok. 18.30 tłum podzielił się na dwie grupy. Przed Pałacem Prezydenckim zostało niewiele ponad 100 osób. Większość manifestantów ruszyła Krakowskim Przedmieściem i Nowym Światem w stronę Kancelarii Premiera przy al. Ujazdowskich. Policja doraźnie zamykała ruch na trasie marszu. Po półgodzinnym przemarszu kolumna dotarła pod siedzibę Donalda Tuska. W tłumie dominują antyrządowe hasła, ludzie skandują: "Donald Tusk, gdzie twój mózg?" i "Kadencja ostatnia, kadencja ostatnia". Sprzed kancelarii premiera demonstranci przenieśli się przed Sejm. Protest miał się zakończyć o godz. 19.30, jednak manifestanci rozeszli się dopiero ok. 20.
Internauci przeciw ACTA
Umowa ACTA została podpisana przez Polskę w czwartek. To jednak nie oznacza jeszcze jej ratyfikacji. Dlatego internauci nie ustają w protestach przeciw ograniczaniu wolności w sieci. Udział w zgromadzeniu zadeklarowało na Facebooku ponad 6 tys. osób. Manifestacja została zarejestrowana w ratuszu i jest legalna. Pod Pałacem Prezydenckim ze względów bezpieczeństwa obowiązuje zakaz ukrywania twarzy, dlatego na proteście miało nie być masek Guya Fawkesa, symbolu sprzeciwu wobec ACTA. Organizatorzy nawoływali do spokojnego i kulturalnego zachowania.
Internauci już zapowiedzieli kolejne protesty. W sobotę spotkają się w tym samym miejscu, w niedzielę zamierzają manifestować przed Stadionem Narodowym podczas imprezy inauguracyjnej.
Na wtorkowym posiedzeniu rządu, na którym dyskutowano sprawę umowy ACTA, mającej chronić własność intelektualną, wielu ministrów podważało zasadność podpisania tego porozumienia. Według "Rzeczpospolitej" pierwszą "ofiarą" podpisania paktu ACTA może być minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski.
Gazeta zapytała o to rzecznika rządu. Paweł Graś odpowiedział, że dyskusja się odbyła, ale bez wpływu na decyzję, bo ta została podjęta wcześniej. Gazeta podaje, że w związku z zamieszaniem wokół ACTA nieoficjalnie wiadomo, iż czarne chmury zbierają się nad ministrem kultury. Działacze PO mówią, że jeśli ktoś zapłaci za kryzys, będzie to właśnie Bogdan Zdrojewski.
"Rzeczpospolita" nieoficjalnie dowiedziała się, że mimo formalnej jednomyślności większość członków rządu negatywnie oceniła dokument ACTA. Podobnie wypowiadał się dla Polskiej Agencji Prasowej jeden z ministrów. Podkreślał, że był on przeciwny i rekomendował rządowi nie podpisywanie ACTA.
Zdaniem dziennika rząd i Platforma zrobią teraz wszystko, by sprawę afery wokół ACTA załagodzić. Jeśli jednak protesty społeczne w dalszym ciągu będą się nasilać, a poparcie Platformy Obywatelskiej będzie spadało, to według kilku polityków PO pierwszą osobą, która straci stanowisko jest właśnie minister kultury i dziedzictwa narodowego Zdrojewski. ( wiadomosci.wp.pl )
Ryszard Czarnecki na swoim blogu stwierdza, że masowe demonstracje (w Krakowie 15 tysięcy!) w wielu miastach Polski świadczą o jednym: ten rząd i PO przegrywa młodzież. "Tę młodzież, która kiedyś utorowała Platformie drogę do władzy, a później ją przy tej władzy utrzymywała i ostatecznie w ostatnich wyborach utrzymała - pisze na swoim blogu Czarnecki.
Eurodeputowany PiS nie chce porównywać tego do spirali demonstracji w krajach arabskich podczas "wiosny ludów", ale mechanizm - mimo wielu różnic - może być ten sam - pisze. "Ludzie policzą się, zobaczą , że jest ich wielu, że władza nic im zrobić nie może, że rząd to obciach, a Tusk i ekipa jest przeciw wolności - i to będzie przyczyną kolejnych coraz większych demonstracji" - czytamy. "To może być domino: manifestacje uruchamiają kolejne manifestacje, poszczególne miasta nie chcą być gorsze od innych, zaczynają nawet rywalizować na ilość demonstrantów, a manifestantów dodatkowo nakręca chamska propaganda prorządowa sporej części mediów" - pisze Czarnecki. "To realny scenariusz. Naprawdę Polska może się zmienić. I to teraz. Na naszych oczach."
,,TUSK MA TAKIE SAME KOMPLEKASY JAK KACZYŃSKI"! "Ach ta polska głupota!" Pod takim tytułem zamieścił na swoim blogu, wpis Janusz Palikot, komentując podpisanie przez Polskę porozumienia ACTA.
Zdaniem Palikota nie mając żadnych korzyści, wysłaliśmy, jako jedni z pierwszych, żołnierzy do Iraku, a potem do Afganistanu! "Dziś chcemy, znów jako jedni z pierwszych, podpisać ACTA!" - pisze twórca Ruchu Palikota.
"Widać Tusk ma takie same kompleksy jak Kaczyński!" - czytamy. "Za wspólne zdjęcie z Obamą gotów Polskę sprzedać! A Polak niemądry przed i po szkodzie!" - konkluduje poseł.
Ambasador Polski w Japonii Jadwiga Rodowicz podpisała w czwartek w siedzibie MSZ Japonii umowę ACTA o zapobieganiu handlu podróbkami. Jak poinformował radca prasowy ambasady RP w Tokio Radosław Tyszkiewicz, dokument podpisali też ambasadorowie pozostałych państw UE z wyjątkiem Cypru, Estonii, Słowacji, Niemiec i Holandii. Dwa ostatnie państwa opóźniły moment podpisania z powodów proceduralnych i uczynią to w terminie późniejszym.