
Zaprzysiężenie nowego rządu
Nie ma chyba w Polsce polityka spoza PO,
który by nie oceniał krytycznie poczynań gabinetu Donalda Tuska.
Jarosław Kaczyński nie ma wątpliwości.
– Rząd ma mnóstwo słabych punktów, ale najsłabszym jest Donald Tusk – mówi prezes PiS-u.
Ale zaraz dodaje, że kwalifikacje poszczególnych ministrów są zbyt niskie,
aby podołać wyzwaniom, przed którymi stoi Polska.
Potwierdza to szef komitetu wykonawczego PiS-u Joachim Brudziński.
Argumentuje, że nie da się skutecznie rządzić,
jeżeli wybiera się ludzi na najwyższe stanowiska w kraju
„nie według kompetencji, nie wedle doświadczenia, tylko wedle tego, czy ładnie wypadają w mediach”.
Zasada, że do rządu bierzemy ładnych, gładkolicych, elokwentnych,
ale zupełnie niekompetentnych w obszarach, którymi mają się zajmować,
jest dobra na standardy polityki medialnej, ale nie dla sprawnego rządzenia krajem – podkreśla.
Opinie te potwierdza socjolog Marcin Palade.
Zwraca uwagę, że premier, chcąc pogodzić wszystkie frakcje ścierające się w Platformie,
obsadził resorty partyjnymi funkcjonariuszami.
Wskazuje na minister sportu Joannę Muchę i ministra transportu Sławomira Nowaka.
– To najsłabsze ogniwa tego rządu – ocenia.
Wyjaśnia, że nie chodzi tylko o wpadki medialne Muchy czy o to, że nie zna się na sporcie.
Ważniejsze jest to, że nie jest sprawnym menedżerem,
który poradziłby sobie z tak trudnym zadaniem jak koordynacja mistrzostw Europy w piłce nożnej.
Podobnie wygląda sprawa Nowaka.
Ten współtwórca sukcesu wyborczego Tuska poległ na placu budowy autostrad.
Ale na tym nie kończy się lista grzechów koalicji.
Poseł Szymon Giżyński z PiS-u przypomina wystąpienie ministra spraw zagranicznych w Berlinie.
Radosław Sikorski sformułował cele polskiej polityki europejskiej
w kategoriach budowy wspólnoty na kształt Stanów Zjednoczonych,
a nie wspólnoty państw narodowych.
– Miało być dolce vita, a jest dojcze wita – mówi bez ogródek.
Suchej nitki na gabinecie Tuska nie zostawia także opozycyjny SLD.
– Trudno pokazać jakiś pozytywny efekt działań rządów Tuska.
Raczej łatwo znaleźć rzeczy świadczące o braku pomysłu,
braku kontroli i panowania nad sytuacją – ocenia Leszek Miller.
A koalicyjne PSL, zamiast uderzyć się w piersi – jak zwykle
– woli zrzucić winę na większego i silniejszego partnera.
I żeby wszystko było jasne, od razu wskazuje na wpadkę ministrów z Platformy – Stadion Narodowy.
– Obywatele w tej sprawie stracili cierpliwość – przyznaje poseł Stronnictwa Janusz Piechociński.
Po czym bąka, że liczba błędów popełnionych przez rząd „zmusza do pokory i refleksji”.
Nie wiadomo, jak będzie z pokorą, ale bez refleksji się nie obędzie.
Szczególnie jeżeli rząd zaliczy wpadkę przy organizacji Euro. A o to nietrudno.
– Kompromitujące dla naszego kraju będzie to, że kibice – szczególnie ci z Zachodu
– nie będą mogli dojechać normalną autostradą na mecz swojej drużyny – podkreśla Palade.
W jego ocenie po porażce z mistrzostwami nie będzie już możliwa tylko kosmetyczna zmiana w rządzie.
Jeżeli do tego dojdą problemy wynikające z pogłębiającego się kryzysu w Eurolandzie,
konieczna będzie przebudowa gabinetu.
– Być może Platforma będzie próbowała stworzyć tzw. rząd fachowców – mówi.
– Niewykluczone jednak, że jesienią Tusk zdecyduje się nawet na rozpisanie wcześniejszych wyborów.
( wiadomosci.wp.pl )










